Co wspólnego ma STEAM z urządzaniem mieszkania?

folder_openSTEAM w pigułce
commentBrak komentarzy
kobieta podczas zajęć z dziećmi

Metoda STEAM pozwala na pokazanie uczniom praktycznego zastosowania zdobywanej w szkole wiedzy. Uczymy się obliczać pole figur geometrycznych? Pokażmy, jak ta umiejętność może pomóc w projektowaniu wnętrz!

Druga część rozmowy z Katarzyną Trojańską współautorką kursu STEAMowe ABC.

Jak STEAM wpłynął na twoją pracę?

Zmienił ją w nieustanny, wielki fun. Nawet moje własne dzieci, kiedy przygotowywałam się do warsztatów, mówiły: „O, mama wyciąga swoje zabawki!”, bo tyle miałam z tego radości. Jeśli planowałam używać w pracy z dzieciakami nowych narzędzi, musiałam najpierw je wypróbować. Tych narzędzi technologicznych jest coraz więcej, stale pojawiają się nowe, więc w tej pracy człowiek jest nieustannym odkrywcą, ciągle się rozwija i nigdy nie nudzi. Fascynujące jest też obserwowanie, jak uczniowie je odkrywają i jakie zastosowania dla nich znajdują. To przeciwieństwo sytuacji, w której nauczyciel co roku wykorzystuje ten sam podręcznik i uczy tego samego w taki sam sposób.

Co może stanowić trudność, gdy nauczyciel zaczyna zajmować się STEAMem?

Nauczyciele, których szkoliłam z tego nurtu edukacyjnego, boją się, że interdyscyplinarne projekty będą wymagały od nich wysiłku i poświęcenia dodatkowego czasu na spotkania z grupą nauczycieli innych przedmiotów. Dlatego zawsze zachęcam, żeby zacząć wprowadzać STEAM na swoim podwórku, od mikroSTEAMowych zabaw związanych z własnym przedmiotem. Najprostszym sposobem jest włączenie narzędzi technologicznych, które dziś są łatwo dostępne. Wiele szkół w ramach programu Laboratoria Przyszłości ma dobrze wyposażone pracownie i warto z nich skorzystać. A jeśli ktoś się obawia sięgania po bardziej skomplikowane technologiczne narzędzia, to nawet wykorzystanie telefonów komórkowych i zabawa z QR kodami będzie atrakcyjna dla uczniów. Możemy zakodować w nich jakąś partię materiału, zadania do rozwiązania czy choćby link do filmiku edukacyjnego. 

Podasz przykład takiego STEAMowego zadania?

Weźmy matematykę i obliczanie pola figur. Daję moim uczniom plan mieszkania w stanie surowym (może być zakodowany w QR kodzie), a wyzwaniem jest policzyć, ile paneli o określonym wymiarze potrzeba, by wyłożyć całą powierzchnię pokoi, a ile kafli na kuchnię i łazienkę. Korzystamy z różnych narzędzi, na przykład programów do projektowania wnętrz, ale też internetu, gdzie szukamy informacji o urządzaniu wnętrz. Mamy tu więc nie tylko naukę matematyki przy obliczaniu pola powierzchni, ale też korzystania z technologii i posługiwania się internetem, mamy inżynierię, bo wybieramy określony parkiet czy kafle, mamy sztukę, bo ważny jest dobór kolorów i dopasowanie ich do planowanego stylu mieszkania. Na jednej lekcji realizujemy prosty mini projekt STEAM, w którym uczniowie współpracują i zdobywają nowe kompetencje. 

A na przykład na polskim czy innych przedmiotach humanistycznych, jak to działa?

Nauczyciele polskiego albo plastyki, którzy pierwszy raz zetknęli się ze STEAMem, boją się, że to nie dla nich, przez całą tę naukę, technologię, matematykę, do których się odwołuje. A to nieprawda. Załóżmy, że omawiamy z dziećmi lekturę „O psie, który jeździł koleją”. Przynosimy na lekcję małego robota, przebieramy go za psa, rysujemy mapę Włoch i on podróżuje po tej mapie. By przygotować mapę dzieciaki zdobywają wiedzę z geografii, mogą też policzyć, ile kilometrów przebył pies. A użycie robota czy tabletu, nawet jednego na całą klasę, od razu sprawia, że młodzi ludzie się aktywizują, a zajęcia stają się dla nich fajne. To jest uzasadnione neurobiologicznie. Hipokamp, struktura w naszym mózgu, która odpowiada za pamięć, nie lubi nudy. Kiedy po raz kolejny nauczyciel wchodzi do klasy, sprawdza listę obecności, a potem mówi otwieramy ćwiczenia na stronie tej i tej, hipokamp zasypia. Jest bardzo mała szansa, że dziecko z takich zajęć cokolwiek wyniesie. A jeśli przynosimy na zajęcia coś nowego, hipokamp mówi „Wow! To może być coś ciekawego”, a uczeń od razu jest zaangażowany i zmotywowany do działania.

Takie działania możemy stosunkowo łatwo wprowadzić na pojedynczej lekcji. A co mają zrobić nauczyciele, którzy wspólnie chcą tworzyć projekty interdyscyplinarne, integrując przedmioty, których każdy z nich uczy?

Polecam metodę, jaką wypracowali nauczyciele z pewnej szkoły, których szkoliłam ze STEAMu. Wymyślili, że powieszą w pokoju nauczycielskim tablicę, taką mapę myśli. Na tej tablicy powiedzmy nauczyciel biologii wpisuje, że chce zrealizować STEAMowo projekt o układzie pokarmowym człowieka. Patrzy na to nauczyciel plastyki i myśli – to się wiąże z fizjologią i jedzeniem, to może omówię z nimi twórczość Fridy Kahlo, a potem poproszę o namalowanie własnych kompozycji owocowo-warzywnych. Nauczyciel wf ma pomysł, by porozmawiać o zdrowym odżywianiu i tak dalej. Koordynator wybiera z tego poszczególne punkty i umawia się z innymi, co każdy z nich zrobi z daną klasą – wystarczy wymiana maili, żeby to ustalić, więc to nie takie trudne. Na koniec fajnie jest się podzielić efektami tego projektu – uczniowie mogą zrobić wystawę swoich prac plastycznych i happening, na którym opowiedzą innym klasom o witaminach w namalowanych obrazach inspirowanych twórczością Fridy. STEAM jest atrakcyjnym dla uczniów sposobem realizacji podstawy programowej. W edukacji wczesnoszkolnej wprowadzenie STEAMu jest bardzo łatwe, bo jest jeden nauczyciel przedmiotowy i on decyduje, czy uczyć dzieci w oparciu o podręcznik, czy w praktycznym działaniu – podczas zakupów, wyjścia do teatru czy obserwacji mrówek wędrujących po szkolnym boisku. Łatwo jest tutaj zorganizować edukację holistyczną, łączącą różne dziedziny i obszary nauki. Nauczyciele w starszych klasach mają trochę trudniej, ale ostatecznie zależy to od kreatywności i tego, żeby wykorzystać zainteresowanie uczniów jakimś tematem i przemycić w nim treści ze swojego przedmiotu. Warto mieć otwarty umysł i nie bać się próbować nowych metod.

A czy STEAM da się zastosować na każdym etapie edukacji?

STEAM jest dla każdego – przedszkolaków, uczniów szkoły podstawowej, liceum i szkoły zawodowej, dla studentów, ale i dla dorosłych. Wiele start-upów pracuje przecież w tym duchu.

Rozmawiała: Agnieszka Wójcińska

Kobieta trzyma sztuczny mózg obok chłopiec Nauczycielka podczas zajęć Nauka i zabawa podczas lekcji