W klasie cisza… bo nikt nie pyta. Gdzie znika dziecięca ciekawość?

folder_openSprytne techniki dla nauczycieli, STEAMowy nauczyciel

Czy szkoła jest jeszcze miejscem, gdzie dzieci mogą swobodnie pytać „dlaczego”? Najnowsze badania pokazują, że choć ciekawość jest kluczowa dla rozwoju i motywacji, w praktyce edukacyjnej rzadko dostaje przestrzeń, by rozkwitnąć. Zamiast eksploracji – realizacja programu. Zamiast zachęty do zadawania pytań – szybkie odpowiedzi. A przecież to właśnie ciekawość jest paliwem poznania. Sprawdź, jak możesz – jako nauczyciel – przywrócić ją do swojej klasy i tchnąć nowe życie w codzienną dydaktykę.

Zanim jednak przejdziemy do wyników, warto zadać sobie jedno pytanie: czy naprawdę wiemy, jak wygląda ciekawość w działaniu, kiedy pojawia się w klasie? Czy potrafimy ją dostrzec, nazwać, a przede wszystkim – wspierać? Właśnie tego podjęli się naukowcy, którzy postanowili nie tylko zbadać, jak często promuje się ciekawość w szkole, ale też opracować narzędzie, które pozwoli ją mierzyć. 

W badaniu przeanalizowano 269 lekcji matematyki i przyrody prowadzonych w szkołach przez 72 nauczycieli z USA, w ramach projektu MyTeachingPartner-Math/Science. W sumie obserwacjami objęto 456 dzieci w wieku około 4,5 roku. Nauczyciele nagrywali swoje zajęcia i przesyłali je do analizy. 

Naukowcy skupili się na tym, jak często nauczyciele stosują praktyki dydaktyczne sprzyjające rozwijaniu ciekawości, a jak często ją nieświadomie tłumią. W tym celu posłużyli się precyzyjnym narzędziem badawczym – modelem CiC (Curiosity in Classrooms), który pozwala rozróżniać między językiem i zachowaniami promującymi ciekawość a tymi, które ją ograniczają.

Wyniki nie napawają optymizmem. Sytuacje, w których nauczyciele aktywnie wspierali dziecięcą ciekawość – poprzez zadawanie otwartych pytań, akceptowanie niepewności czy zachęcanie do eksploracji – należały do rzadkości. Zdecydowanie częściej dominował styl nauczania zorientowany na przekaz, szybkie odpowiedzi i realizację założonych celów. Innymi słowy, przestrzeń na zastanowienie się, zdziwienie, a nawet chwilowe „nie wiem”, była bardzo ograniczona.

Czy to oznacza, że przedmioty takie jak matematyka czy przyroda z natury są mniej ciekawościogenne? W żadnym razie. Badanie nie wykazało istotnych różnic między tymi dziedzinami. Okazało się natomiast, że o poziomie ciekawości decydują konkretne decyzje dydaktyczne podejmowane w każdej pojedynczej lekcji. To dobry znak – bo to oznacza, że mamy realny wpływ na to, jak nasze klasy będą „brzmieć poznawczo”.

Zaskoczeniem może być fakt, że promowanie ciekawości nie przekładało się bezpośrednio na lepsze wyniki dzieci w nauce. Ale uwaga: tam, gdzie ciekawość była tłumiona, dzieci wykazywały niższy poziom zaangażowania w zadania. A to właśnie zaangażowanie jest podstawą skutecznego uczenia się. Można powiedzieć, że jeśli zabijemy pytanie, zabijemy też motywację.

Dziecko, które słyszy: „To nie teraz”, „Zrobimy to później”, „Tak po prostu jest” – zaczyna tracić zapał do dalszego drążenia. W klasie, gdzie nie ma przestrzeni na niewiedzę, dzieci szybko uczą się, że warto znać odpowiedź, ale nie warto zadawać pytań. Czy naprawdę o taką edukację nam chodzi?

Ciekawość nie jest kaprysem, który można uznać za niepotrzebny dodatek. To trwała dyspozycja poznawcza, która może (i powinna!) być rozwijana. Dzieci, które uczą się, że niepewność jest czymś naturalnym, z czasem stają się bardziej wytrwałe, samodzielne i otwarte na nowe doświadczenia. Ciekawość to kapitał, który procentuje przez całe życie.

Dlatego tak ważne jest, by świadomie tworzyć warunki do jej rozwoju. Model CiC wyróżnia dwa obszary działań nauczyciela: pierwszy dotyczy emocji – np. modelowania otwartości na niewiedzę czy okazywania entuzjazmu wobec nieoczywistych tematów; drugi – zachowań, czyli stwarzania okazji do eksploracji, zadawania pytań i samodzielnego szukania odpowiedzi. Oba te obszary są równie istotne i powinny się wzajemnie uzupełniać.

Wnioski z badania są jasne: choć większość nauczycieli ceni ciekawość jako wartość edukacyjną, w praktyce zbyt rzadko stwarza warunki do jej ekspresji. Tymczasem to właśnie przedszkole i etap wczesnoszkolny może być momentem, w którym dzieci uczą się, że pytanie „dlaczego?” jest równie ważne jak „ile to jest dwa plus dwa?”.

Drodzy nauczyciele – macie wpływ. Od Waszego języka, od tonu głosu, od rodzaju zadawanych pytań zależy, czy dziecko poczuje, że jego ciekawość jest mile widziana. Czy przedszkole i szkoła będą miejscem, gdzie rozkwita duch odkrywcy, czy raczej pierwszą lekcją, że lepiej nie wychylać się z pytaniami?

 

Szkoła może być przestrzenią, w której dzieci uczą się nie tylko faktów, ale też tego, jak poznawać świat. Badanie pokazuje, że możliwe jest rzetelne ocenianie poziomu promowania ciekawości w klasie – teraz czas, by ta umiejętność stała się priorytetem. Nie jako dodatek do podstawy programowej, ale jako jej fundament.

 

Autor: Agnieszka Jóźwicka

Na podstawie artykułu Natalie S. Evans – Curiosity in classrooms: An examination of curiosity promotion and suppression in preschool math and science classrooms – ScienceDirect